środa, 30 maja 2012

Rozdział 11


           
Weszli do budynku. Cat aż zaniemówiła z wrażenia. Sala w której się znajdowała była ogromna i piękna. Ściany miały kolor złota, gnieniegdzie sufit wspierały kolumny. Naprzeciwko drzwi znajdowało się wielkie okno na całą ścianę. Pomieszczenie wspaniale ozdobiono kompozycjami z róż chińskich oraz tych normalnych, ale białych. Pośrodku znajdował się parkiet, a przy ścianach pięknie nakryte stoliki dla gości. Dziewczyna zuważyła także wyjście na ogród, skąd słyszała ciche chlupanie wody, pewnie jest tam fontanna, pomyślała. Muzyka była klasyczna grana na fortepianie przez jakąś młodą dziewczynę, a raczej wampirzycę.
            Igor poprowadził dziewczynę do małej grupy ludzi stojących po drugiej stronie pomieszczenia. Nikogo z nich nie rozpoznałam, ani niskiej rudowłosej z twarzą chochlika wampirzycy, która była ubrana w króciótką czarną sukienkę bez ramiączek i buty na koturnach, choć nawet w nich nadal była niska, ani  jej przeciwieństwa, czyli wysokiej blondynki z twarzą anioła, ubranej w długą do ziemi, turkusowo-białą sukienkę w stylu XIX wiku . Stali tam także: barczysty brunet, który nałożył szary smoking i wysoki blondyn z zadziorskim uśmieszkiem na twarzy, ubrany w czarny garnitur z czerwoną muszką. Wszyscy wyglądali na miłych i pogodnych. Rozmawali o czymś, co jakiś czas wybuchając śmiechem. Gdy para do nich podeszła, Igor przywitał się z czwórką.
- Witajcie, chcę wam kogoś przedstawić – powiedział biorąc Cat za rękę i przyciągając ją do siebie. – Oto Katherine Bielova, moja dobra znajoma – przedstawił ją chłopak i dał buziaka w policzek na co ona się zarumieniła. – A ci tutaj to Nahia – wskazał na rudowłosą, - Julieta – pokazał na jasnowłosą piękność, - ten tutaj to Jeremy – skinął na bruneta, - a ten nazywa się Fabio – powiedział klepiąc po placach blondyna. Każdy z nich przywitał się z Catherine w inny sposób, Nahia rzuciła jej się na szyję, przytulajac ją, Julieta objeła ją lekko i pocałowała ją 2 razy w każdy policzek. Barczysty, czyli Jeremy uśmiechnął się do niej i podał jej rękę, a Fabio wymruczał „Miło mi” gdy całował jej dłoń na powitanie.
- Miło mi was wszystkich poznać – przywitała się również Cat.
- Widzę, że znalazłeś sobie prawdziwą piękność Igi, powiedz mi gdzie takie mieszkają? – zapytał się Fabio puszczjąc oko do Catherine, na co ona zachichotała.
- A wiesz trzeba szukać, ale moja Kath jest niepowtarzalna – odpowiedział Igor.
- To ja wiem – poweidział z uśmiechem.
- Już, już Fabi, nie podrywaj dziewczyny Igiego, to nieładnie –skarciła ‘Fabiego’ Nah.
- Tsaa… To na pewno nie jest jego dziewczyna, za ładna – powiedział syderczo i potargał dla Igora włosy.
- Tumanie, co robisz! – nawrzeszczał na niego – Wiesz ile je układałem?!
- Nie, i nie obchodzi mnie to jestem starszy więc nie podskakuj – pokazał mu język.
- O wiele mi starszy, 154 lata! Co to jest?! – zaczeli się kłocić
- No i co, starszy to starszy więc smarkaczu nie podskakuj – pyskował Fabio a Cat powstrzymywała wybuch śmiechu i zapytała Juliety:
- Juliet, czy oni tak zawsze?
- Jaka Juliet, mów mi July – powiedział z usmiechem – A i niestety tak, ale nie zwracaj na nich uwagi – pouczyła ją.
- Jasne – kiwneła głową.
- Wiesz, tylko w końcu ktoś będzie musiał ich uspokoić, a i nie będę to ja! Uprzedzam. – powiedziała Nah.
- No ja to na pewno też nie – zgodziła się z rudą, July. – Ale Jer z chęcią to zrobi, prawda kochany? – zapytała słodkim głosem blondynka.
- To się uśmiałem, chyba cię powaliło – zaczął się śmiać. – I te twoje słodkie słówka siostrzyczko na mnie nie działają – pokazał jej język.
- Chwila, chwila… - zaczeła Catherine – To wy jesteście rodzeństwem? – spytała z niedowierzaniem.
- Aaaa no tak, ty nie wiesz. Tak ja Jer i Fabi jesteśmy rodzeństwem – powiedziała July.
- Wow, nie powiedziła bym, nie jesteście podobni, no przynajmniej nie tak bardzo.
- Tak wiemy – zgodził się Jeremy – No ale rodziny się nie wybiera – powiedział, szturchając lekko siostrę w ramię.
- No niestety… Już wolałabym moją kochaną Nahy na siostrę, niż ciebie na brata – stwierdziła przytulając Nah do siebie i pokazując język do bruneta, na co mały rudzielec dał jej buziaka w policzek.
- Kathh – wymruczał jej ktoś do ucha obejmujac w tali, odwróciła się i została pocałowana przez Igor.
- A co tak nagle? – spytała się go gdy w końcu się oderwali od siebie
- A tak jakoś, chciałem pokazać komuś że naprawdę jesteś kimś więcej niż znajomą – wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Jestem kimś więcej? Nie wiedziałam – zaczeła się z nim droczyć.
- A, wiedziłam Igor, nie może mieć takiej laski – wtrącił się Fabio.
- Chyba ty, ona jest moja i ty o tym dobrze wiesz – odwrócił się do niego, powracając do ich wcześniejszej kłótni, na szczęście odeszli trochę daliej co ucieszyło wampirzycę, bo nie musiała ich słuchać, dziewczna westchneła i pokręciła głową w zamyśleniu.
- Ajj, chyba się nasz Fabi zakochał w Kathy – powiedziała Nahia.
- Nie przesadzaj, na pewno nie – zaprzeczyła Cat.
- Mhm. Jak sądzisz – powiedziała przewracając oczami, a w tym samym czasie podeszła do nich jakaś dziewczyna, w miarę ładna, czarne długie włosy sięgające do pasa, blada cera, niezbyt wysoka, chuda ale miała długie nogi. Ubrana była fioletową, obcisłą, długą do kolana sukienkę bez ramiączek.
- Witajcie – przywitała się – Szukam Juliety Cristo, któraś z was to ona? – spytała.
- Tak to ja – powiedziła July. – A o co chodzi?
- Teodor cię woła – poinformowała.
- Teo?! – pisneła podniecona – Trzeba było tak od razu, prowadź – rozkazała jej.
- Teodor? – spytała zaskoczona wampirzyca – O co chodzi?
- Teo, to jej narzeczony – odpowiedziała Nah – są szalenie w sobie zakochani. Ładna z nich para – powiedziałaz uśmiechem. – Teodor to naprawdę miły facet i w dodatku mega seksowny.
- Bez przesady nie jest aż taki boski – powiedział Jeremy.
- A ty tam siedź cicho, nie znasz się – odpyskowała mu.
- A tak w ogóle to kiedy zacznie się bal? – spytała Cat przypominając sobie po co tu przyjechała.
- Za chwilę powinien się zacząć – powiedział Jer – Może zajmiemy sobie jakis stolik? – zaproponował.
- Dobry pomysł – zgodziła się Nah i dodała: - Choć Kathy usiądziemy razem i zajmiemy miejsce dla Igiego, Fabiego i naszej pary.
- Jasne już idę – zgodziła się i ruszyła za nimi do stolika pod oknem.
 Gdy doszli od razu usiedli usiedli, dziewczyny zajeły miejsca przodem do parkietu, a Jeremy usiadł naprzeciwko ich. W tym samym czasie muzyka ucichła a na środek parkietu wyszła para wampirów. Mężczyzna ogłosił uroczystym głosem, że tegoroczny bal wampirów właśnie się rozpoczął. A kobieta powiedziała jakies mało istotne informacje więc Cat przestała jej słuchać. Kiedy skończyli przemowę na małą scenę wszedł jakis zespół składający się z 5 wampirów. Wokalista zaczął śpiewać jakąś wolną i bardzo klasyczną piosenkę. Niektóre pary weszły na parkiet. W tłumie dostrzegła osobę której nigdy by się tutaj nie spodziewała, a mianowicie Laaga.





--------------------------------------


Tak jakoś mi się napisało mam nadzieję że jest git ;D Ale coś mało kom jest co mniee bardzooo smuci;( A zaskoczyła mnie jedna rzecz, mianowicie, to że mojego bloga odwiedziły osoby z Rosji (;o) Belgi (o.O) Wielkiej Brytanii ( O.O ) i Niemiec (^^) Dziękuje Wam za to :* Ale teraz mam warunek jeżeli nie bd przynajmniej 2 kom to nie napiszę kolejnego rozdziału ;p Buhahaha
 A i przepraszam ale coś się spieprzyło ;/

3 komentarze:

  1. SUPERR CZEKAM NA NN!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę druga ^^
    Super. Musiałaś zakończyć w tym momencie ? Jejku :D
    Czekam na następny :*
    Odwiedź mojego bloga i napisz coś :*
    http://toogoodtoolose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega szybko dodawaj NN
    zapraszam do mnie XD
    http://zawsze-there-gdzie-you.blogspot.com/2012/06/rozdzia-2.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń