Dziewczyna postanowiła, że pójdzie zapolować i to zaraz. Wyszła z domu i ruszyła mało ruchliwą ulicą. Miała zamiar udać się do zapuszczonej dzielnicy 'Misery'. Mieszkają tam same ćpuny, alkohilicy itp., więc na nich raczej trudno nie będzie zapolować. Przyśpieszyła kroku. Gdy dotarła do celu, w jej nozdrza uderzył zapach krwi i to w dodatku świeżej. Catherine wiedziała, że to nie wróży nic dobrego. Czuła pod skórnie że czai się tu jakis inny wampir, ale nie był to Laag, nie na pewno nie on, jego woń by wyczuła. Można było wyczuć pomiędzy zapachem krwi aromat wanili, który nie pochodził z żadnego domu, ani od żadnego człowieka, bowiem tutaj wanilia to luksus na który nikogo nie stać. Więc musi być to egzotyczny wampir - pomyślała Catherine, a na głos dodała:
- Wiem że tu jesteś, pokaż się, teraz - ostatnie słowo praktycznie wywarczała. Ciszę przerwał męski, jakby znajomy śmiech.
- Co Cię tak bawi? Powinieneś się bać! - Dziewczyna była wkurzona.
- Ciebie? - zaśmiał się ponownie - Raczej powinienem się bać, że padnę ze śmiechu przez Ciebie, niż tego że TY możesz mnie zaatakować, Catherineee - ostatnie słowo wypowiedział wrcząc.
- Skąd znasz moje imię? - zapytała się dziewczyna
- Znam Cię bardzo dobrze, nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedział pewnie wampir.
- Ciekawe... Ale jeżeli jesteś taki pewny że Cie nie zaatakuję, to się pokaż, no chyba że się za bardzo boisz - rzuciła wyzwanie.
- Ach.. Proszę bardzo o to ja we własnej osobie - powiedział chłopak skacząc z dachu najbliższego budynku - Czy tego się spodziewałaś?
- O Boże .. - Catherine zaniemówiła.- To nie możliwe, Ty nie żyjesz!
- Kto Ci to powiedział? - zapytał Dymitr.
A to pasikus:) x.x.
OdpowiedzUsuń