niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 4

Cat spojrzała na swoją, już pozbawiona krwi ofiarę. Była nią kobieta w średnim wieku około 45 lat, blondynka. Prawdopodobnie była ćpunką, widac to po przekrwionych białkach,ale czuć było to też w jej krwi. Niestety nie było lepszej zwierzyny w okolicy. Dziewczyna wolała tą ćpunkę niż tego menela który leżał na schodach, ledwo oddychając i śmierdząc na kilometr.
- Ach.. Dymka miał rację - westchneła i puściła swoją ofiarę - Muszę znaleźć inny lokal.
To powiedziawszy ruszyła do swojego domu na przedmieściach. Doszła tam w ciągu 5 minut. Jej dom z zewnątrz wygląda w miarę normalnie, zielony dom jednopiętrowy z piwnicą i ogródkiem. Ale wewnątrz definytywnie jest widać że mieszka tam osoba która przeżyła kawał wieku. Wszędzie stoi masa pamiątek. Na ścianach wiszą kopie lub autentyki znanych obrazów. W piwnicy znajdowała się wielka biblioteka. Na regałach leżały wszystkie gatunki ksiązek. Cat je wszystkie przeczytała, mniej lubiane położyła wyżej, w kąty, a jej ulubione znajdują się w miejscach najłatwiej dostępnych. Pokój dziewczyny nie jest wyjątkowo elegancki. Łóżko dwuosobowe wykonane z dębu, na podłodze leżał krwisto czerwony dywan. jedną ze ścian zajmował wielki obraz przedstawiający dramatyczną bitwę. Cały dom wapirzycy jest urządzony w elegancki i wyrafinowany sposób ukazujący historię jej życia.
Catherine położyła się na łóżku, zamkneła oczy, próbując odpocząć. Gdy powoli zaczynała zasypiać usłyszała kroki w korytarzu. W mgnieniu oka stała za łóżkiem w pozycji obronnej i zaczeła nasłuchiwać. 'Ktoś' się zatrzymał, dziewczyna nie słyszy jego pulsu, niedobrze, to wampir. I gdy tylko to pomyślała do pokoju wszedł uśmiechnięty Laag. Nie da się go pomylic z nikim inny. Wysoki blondyn z oczami błekitnymi jak ocean. Ale jego wyraz twarzy jest nie do zapomnienia, jest to oblicze seryjnego mordercy. Wystarczy na niego spojrzeć żeby wiedzieć że ma na sumieniu wiele istnień. I oto przemówił. Jej największy wróg.
- Moja najsłodsza Catherine, jak miło Cię widzieć jak nie jesteś w opłakanym stanie. Wczoraj zastałem Cię, w nie powiem, conajmniej dziwnej sytułacji - wypowiedział z ironią. - Czy to twój zwyczaj jadać na osiedlach o których Bóg już dawno zapomniał?
-  Ty skurwysynu! Masz czelnoś przychodzić do mnie jak gdyby nigdy nic i odzywać się do mnie?! - Cat z każdym słowem wyrzucała z siebie litry nienawiści.
- Kochanie, nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi, a twojej urody nie chciałbym stracić.
- Co Ty gadasz, wynoś się! A jak tego nie zrobisz - zaczeła, lecz Laag jej przerwał
- To co? Połaskoczesz mnie? Bo to jedyne co jesteś w stanie zrobić - zaczął drwić z dziewczyny - Twoja dieta chyba nie pozwala Ci na więcej. Ostatnio jak się spotkaliśmy byłaś w o wiele lepszym stanie, ale wtedy to było w Niemczech podczas II wojny światowej - chłopak przerwał, zanurzając się we wspomnieniach - Tak wszędzie było pełno ciał, miałaś dużo jedzenia i nie musiałaś zabijać - zachichotał. - To musiał być dla Ciebie raj - zakończył swoją wypowiedź długim westchnieniem.
- Musisz wspominać stare czasy? To już było i nie wróci, więc nie warto o tym rozmawiać - Cat chciała zakończyć ten temat.
- Ach tak.. Jak wolisz Kochana, to może chcesz porozmawiać o dniu dzisiejszym? Np. o twoim spotkaniu z Dymitrem - zmrużył oczy czekając na jakąkolwiek reakcje dziewczyny.
- Ale skąd Ty.. - głośno nabrała powietrze - To Ty! Kazałeś dla Dymitra przyjść do mnie, uknułeś to od samego początku! Nie zabiłeś go, tylko przemieniłeś, bo wiedziałeś że to bardziej mnie zaboli - Catherine zaczeła krzyczeć - I miałeś rację! - z tymi słowami dziewczyna rzuciła się na swojego wroga.




---------------------------------------------------------------------------------------
Nie no ten rozdział pisałam kompletnie bez weny, więc jest wątły -,- Po prostu KTOŚ zepsuł mi humor. Mam nadzieję że nastepne rozdziały bd lepsze. licze na komentarze !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz