Wampir szybko usuną się z toru lotu dziewczyny i łapiąc ją za włosy odrzuciła do tyłu. Cat uderzyła głową ob ścianę, praktycznie tracąc przytomnosć próbaowała się podnieść, niestety bezskutecznie.
- O, biedna, słodka Catherine nie ma siły się podnieść - zaczął wyszydzać Laag. - To chyba przez twoje żywienie, wiesz jesteś tym co jesz - chłopak sie zaśmiał.
- Ty zasrańcu, po co znów przyjechałeś? - wyjąkała Cat - Nie możesz po prostu odejść?
- Ale czemu? - złapą ją za włosy i postawił na nogi, na co dziewczyna stękneła z bólu. - Przecież Ty tak chciałaś wojny, wręcz ciągle mnie prowokowałaś... Choć ostatnimi laty, jakbyś uciekała przede mną - dodał z szyderczym uśmieszkiem.
- Nie uciekałam - zaprzeczyła - po prostu chciałam chwilę spokojnie pożyć.
- Chwilę, hymm tzn. ile? Pół wieku? Czy więcej? Wiesz, że nie możesz ciągle uciekać.
- Już ci powiedziałam, że ja nie uciekam! - krzykneła wampirzyca - Chciałam nabrać sił...
- Aha i to jest twój sposób nabierania sił, pożywianie się ćpunami... - pokręcił głową z niesmakiem.
- Ty nic nie rozumiesz! - wykrzykneła, wyrywając się z jego uścisku. - Odejdź i zabierz ze sobą Dymitra!
- Na pewno tego chcesz? On mie nie jest już do niczego potrzebny, równie dobrze mogą go zabić. No ale jeżeli właśnie tego chcesz... - zaczą się wycofywać.
- NIE! - dziewczyna wpadała w panikę. - Nie zabijaj go, po prostu go odeślij stąd i puść wolno - kontynuowała błagającym głosem.
- Ach, Cat. Nie mogę go puścić tak po prostu, pomyśl do czego on byłby zdolny na wolności. Prawdopodobnie czuł by się zdezorientowany i zacząłby zabijać. Urządzać masowe mordy, a Ty chyba tego byś nie chciała, prawda? - spytał się Laag.
- Oczywiście że nie - spuściła głowę - ale nie zabijaj go, błagam...
- A co dostanę w zamian?
- Jeżeli Dymitr pozostanie żywy, dostaniesz co tylko chcesz - powiedziała z oczami pełnymi łez.
- Oh, jakie to słodkie, poświęcasz się dla rodziny - powiedział przesłodzonym głosem. - Tylko kochanie nie płacz, ja chcę tylko jednej rzeczy od Ciebie.
- A mianowicie? - spytała z lękiem dziewczyna.
- Chcę żebyś była mi posłuszna, tylko tyle.
- Tylko? Przecież to... - Cat nie umiała określić co to by dla niej oznaczało.
- Ach to nic strasznego. Po prostu będziesz się mnie słuchała, a pierwszym co dla mnie zrobisz przejdziesz na dietę w którą wchodzą ludzie zdrowi, bez nałogów. Da się zrobić?
- Tak - powiedziała i westchneła
- To dobrze. Więc Dymitr pozostanie żywy, ale pamiętaj jeżeli złamiesz umowę i porzeciwstawisz się mi on zginie - zagroził wampir.
- Dobrze, będę pamiętać.
- Cieszę się z tego. Tylko kochanie nie smuć się, to nie jest takie straszne jakby się wydawało, w końcu się przyzwyczaisz że nie musiasz ze mną walczyć - próbował pocieszyć dziewczynę, ale ona nic nie odpowiedziała. - Ach... - westchnął i pokręcił głową. - To ja będę się zbierał, dostałem co chciałem więc mogę wyjechać. Jeżeli będę czegoś potrzebować znajdę cię, spokojnie. Tak więc bywaj Catherino. I pamiętaj o co cię teraz prosiłem - to powiedziawszy odszedł, a wampirzyca upadła na podłogę zanosząc się płaczem.
----------------------------------------------------------------
Ajj ten rozdział jest również bez weny, więc wybaczcie. Postaram się żeby następne były lepsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz